sobota, 2 lutego 2013

00 Prolog: Ostatni list



Drogi Przyjacielu,
To jest chyba ostatni list jaki do Ciebie piszę. Dostałam się do miejscowego College’u. Razem z Vivi już jutro zaczniemy naukę w Lentrey. No, przynajmniej ja zacznę.
Szczerze powiem Ci, że trzymam w ręku długopis i nie wiem co pisać w tym liście. Rodzice znowu się kłócą, a ich wrzaski słychać nawet w pokoju Williama. To nie jest dla niego dobre, ale jak mam zagłuszyć przekleństwa lecące ze strony moich rodzicieli?
Ostatnio William znów stracił przytomność. Stało się to tydzień temu, wieczorem jedliśmy kolację,  on nagle zbladł, a jego głowa opadła na stół.
Wiesz co jest najgorsze? Za każdym razem kiedy TO się dzieję, nie wiemy czy Will się obudzi.  Biedak siedzi od dwóch tygodni w domu, gdyż jego stan się pogorszył. Cały czas opowiada mi, o tym co teraz robiłby w szkole. Staram się go pocieszyć, ale nie mogę mu zagwarantować, że jeszcze zobaczy znajomych.
Zaczyna doskwierać nam brak pieniędzy. Fundacja Od Serca stara się uzbierać pieniądze na kolejne operacje, ale takich dzieci jak Will jest tysiące. Dlatego trzeba czekać…
Chciałbym Ci podziękować, że przez ostatni rok mnie wysłuchiwałeś. Wiem, że nie jesteś prawdziwy, ale czasem muszę porozmawiać z kimś innym niż Vivi. Ona jest kochana, ale mam wrażenie, że nie odbiera  wszystkiego poważnie.
Więc, dziękuję, że byłeś ze mną, ale postanowiłam skończyć pisać listy, które nigdy nie zostaną wysłane. Czy to w ogóle jest zdrowe?
Mam nadzieję, że niedługo wszystko się ułoży.

Katherine Jones


Katherine Jones spojrzała na zapisaną kartkę, leżącą na jej biurku. Przeczytała wszystkie słowa uważnie, następnie zgięła kartkę na pół. Otwarła przygotowaną kopertę i włożyła do niej list. Westchnęła cicho, gdy otworzyła szufladę. Zobaczyła bowiem dziesiątki identycznych kopert. Zaklejonych dokładnie, by nikt obcy się do nich nie dostał. Wrzuciła do szuflady bliźniaczą kopertę, po czym wyszła z pokoju.
– Do jasnej cholery! – usłyszał krzyk swojej matki, który dochodził z jadalni – Raz zachowaj się jak mężczyzna!
PLASK!
– Mamo! – krząknęła Kath, po czym wbiegła do jadalni. Jej matka – Nicole trzymała się za zaczerwieniony policzek, a jej ojciec – Tomas wpatrywał się w nią przepraszającym wzrokiem.
– Kath wyjdź – powiedziała Nicole – Wszystko jest w porządku – starała się uspokoić córkę.
– Ale.. – dziewczyna popatrzyła na czerwony policzek matki.
– Idź do Willa –uśmiechnęła się kobieta – Poradzę sobie
Po tych słowach zamknęła drzwi do jadalni. Kath wbiegła na górę próbując nie myśleć, o tym co właśnie się stało.
Delikatnie zapukała w białe drzwi, po czym otworzyła je i popatrzyła na swojego śpiącego brata. Już nie był tak blady, ale nadal miał sine usta. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i rozglądnęła po pokoju. William uwielbiał kosmos, a gwiazdom mógł przyglądać się godzinami. Ściany jego sypialni były więc ciemnoniebieskie, prawie czarne, a gdzieniegdzie  poprzylepiane były fluorescencyjne gwiazdki.
Na jego pościeli narysowane były rakiety, a dywan wyglądał jak obsypany brokatem. Półki zawalone były książkami o astronautach, gwiazdach, planetach. Kath podeszła do łóżka swojego brata i delikatnie pocałowała go w czoło. Zgasiła lampkę nocną i po cichu wyszła z gwiezdnego pokoju.

* * *

Wiem, że prolog krótki, ale następne rozdziały będę dłuższe. Ogółem jest to można powiedzieć wstęp do historii, dlatego nie chciałam zbytnio się rozpisywać. Mam nadzieję, ze się wam spodobało, oraz, ze ktoś zechce czytać historię Kath dalej.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie ;3

6 komentarzy:

  1. Rzeczywiście rozdział krótki.
    No nic, jestem ciekawa co czeka Kath.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że jesteś ciekawa ;)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ha! Mogłam być pierwsza, no ale... trudno ;D
    I tak powiem, że prolog mi się podoba. Mimo że nie jest potterowski. No więc dziewczyna ma niby "przyjaciela", do którego pisze listy, ma spapraną rodzinę, bo jej młodszy braciszek jest poważnie chory, a rodzice się kłócą: ojciec bije matkę. Dobrze, że dodałaś określenie "spojrzał na nią przepraszającym wzrokiem" bo bym pomyślała, że to jakaś patologia. Prolog - mimo że krótki niestety - to jest ciekawy i z niecierpliwością czekam na dalszą historię.
    Pozdrawiam i życzę weny :)
    Niezrównoważona
    [zaklinacze-dusz.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;D
      Serio..? No właśnie NIE jest potterowski, a ja cały czas zamiast kartka piszę pergamin -,-
      Hahaha, dzięki :*

      Usuń
  3. Pan na szablonie to Adam Gallagher.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję!
      Również pozdrawiam!

      Usuń